Efekt cieplarniany, dziura ozonowa, wycinanie lasów tropikalnych, globalne zatrucie środowiska. Każde z tych zagadnień kryje bogatą mozaikę ludzkich motywacji, ambicji, możliwości i ograniczeń. Niekiedy trudno nam zrozumieć motywacje zarządów korporacji, członków rządów lub zwyczajnych ludzi, którzy w naszych oczach postępują wysoce nierozsądnie, narażając na zagładę planetę swoich wnuków. Żeby zrozumieć sytuację i właściwie ocenić problemy zrównoważonego rozwoju, należy pozostawić w spokoju rząd Nigerii, drwali z Amazonii i przenieść się do Polski. Wyobraźmy sobie podmiejską wioskę, w której powstaje obecnie osiedle domków jednorodzinnych. Rolnicy sprzedali ziemię rolną ze względu na nieopłacalność produkcji rolnej i pracują gdzie się da. Często na budowach domów, które staną tam gdzie jeszcze kilka lat temu rosły posadzone przez nich ziemniaki. Pracują za minimalne stawki, często bez ubezpieczenia. Dla nich najważniejsze jest, że mają jeszcze pracę. Ekipy starają się być konkurencyjne. Im więcej zarobią, tym więcej mają do podziału. Budów kilkanaście, a przy żadnej nie ma kontenera na odpady budowlane. Nie ma takiej potrzeby. Gruz i inne duże budowlane śmieci znajdą się w lesie. Przemysłowe folie, setki kubłów po chemii budowlanej, styropian i inne palne rzeczy skończą w ogniskach. Kalkulacja jest prosta, kontener kosztuje kilka solidnych dniówek. Do utylizacji styropianu powinien być zamówiony odrębny transport, nie wolno go łączyć z innymi odpadami. Płoną ogniska i w oczy gryzie smolisty, żółto-czarny dym. Lecą swobodnie do atmosfery: dwutlenek węgla, fosgen , chlorowodór i nikt nie wie, co jeszcze. Nikt nie czytał wszystkich etykiet palonych pojemników. Inwestorzy są ekologiczni i kupili baterie słoneczne. Pali się styropian z opakowań, dużo go było, bo towar delikatny. Połamanych desek się nie pali tak zwyczajnie. Trafią na podwórka robotników i spłoną zimą w piecach. Razem z połamanymi meblami i kawałkami pełnych klejów paździerzy, których mnóstwo w opakowaniach. Węgiel trzeba oszczędzać, węgiel jest drogi. Świat to nie tylko dziura bez ozonu nad Antarktydą, wycinany las w Nigerii i zachłanność korporacji w Brazylii. Wystarczy otworzyć oczy.