W języku inuickim, używanym przez większość Eskimosów, wiele jest określeń opisujących śnieg. Wszystkie zostały utworzone od podstawowych słów aput (śnieg na ziemi), gana (śnieg padający), piqsirpoq (śnieg nawiewany), aimuasua (śnieg na ziemi). Słowa jedynie w poezji powstają dla zbytku. Zazwyczaj potrzebne są ludziom do opisywania świata w którym żyją. Poznając słowa poznajemy światy poszczególnych grup ludzi, poznajemy ich zwyczaje, religie, lęki, bóstwa oraz świat
przyrody. Słowa odzwierciedlają rzeczywistość jaką dana społeczność widzi wokół siebie. Rozglądając się dzisiaj po Polsce niezwykle trudno uwierzyć, że kraj ten porośnięty był lasami. Dzisiaj drzew już dużo mniej. Pozostały jednak słowa , które niegdyś musiały opisać rzeczywistość otaczającą naszych praprzodków. Nasi protoplaści mieli wokół siebie olsy, bukowiny, dąbrowy, łęgi, brzeziny. Takie to niegdyś były u nas bory i lasy. Ile słów już zapomnieliśmy, ile utraciło swoje pierwotne znaczenie. Bór był przecież lasem składającym się z bardzo starych drzew. Dzisiaj termin ten oznacza las porośnięty sosną, świerkiem i jodłą, stary bywa z rzadka. Wiele leśnych ostępów pozostało w różnych miejscowościach. Najpopularniejsza jest dąbrowa. Nazwę taką nosi w Polsce 111 miejscowości, 5 dzielnic dużych miast, 4 zbiorniki wodne. To wszystko na pamiątkę lasów dębowych, które gdzieś w okolicy zapewne rosły. Jeszcze jest brzezina, siwy las brzozowy. Można go u nas zobaczyć, ale nazwa wyszła już z użytku. Oznacza raczej nazwę miejscowości, 10 Brzezin u nas mamy, są cztery potoki o tej nazwie i dzielnica w Toruniu. Buki z bukowiny. Olchy z olszyny, olsu lub olesu. Wszystkie te słowa poszły pod topór razem z drzewami. Nikt ich już nie używa. Nie opisują już rzeczywistości, dzięki której mamy pożywienie, materiał na budulec i opał. Kto z nas pamięta czym są łęgi, kiedyś lasy na zalewowych polderach lub brzegach rzek, w których rosły olchy, wierzby i topole. Jeśli ktoś ma możliwość i spaceruje, to idzie po prostu do lasu. Szczęśliwy, że chociaż to słowo przetrwało.