Jednym z głównych wyzwań cywilizacyjnych, przed którymi stanęła ludzkość jest pogodzenie interesów ludzi bogatych z ludźmi z krajów, w których dominuje bieda. Świadomość ekologiczna rozwija się w
krajach rozwiniętych, których obywatele mogą dokonywać wyborów dotyczących stylu życia. Pozwala im na to jego jakość. W krajach biednego Południa mieszkańców nie stać na tego typu dylematy. W krajach rozwiniętych powstrzymano niekontrolowaną wycinkę lasów. W wielu biednych krajach Afryki, Azji i Ameryki Południowej tropikalne lasy są wycinane w zastraszającym tempie. Co trzy lata na świecie znika obszar leśny wielkości Polski. Od strony ekonomicznej wycinka wydaje się zupełnie nieopłacalna. Zdaniem obrońców środowiska naturalnego, hektar lasu deszczowego ma wartość około 7000 dolarów, jeżeli będzie wykorzystany w stanie niezmienionym do zbierania owoców, mleczka kauczukowego i drewna. Przy jednorazowej wycince wartość ekonomiczna wynosi 1000 dolarów do czego należy dodać 150 dolarów za wykorzystanie terenu po wycince na pastwisko. W sumie światowe straty związane z wycinką lasów jedynie liczone finansowo wynoszą 2000 -5000 miliardów dolarów rocznie, co daje 7 procent światowego PKB. Wartości finansowe są jedynie hipotetyczne. W niektórych krajach afrykańskich ponad połowa mieszkańców utrzymuje się jedynie z wycinki lasów tropikalnych. Oni nie zadają sobie pytania, co stanie się z planetą, gdy padnie ostatnie drzewo. Oni zastanawiają się jak przeżyć kolejny dzień, jak nie umrzeć z głodu. Wyliczenia ekologów nie dadzą im pracy. Nie od razu. Jeść trzeba codziennie. Poza tym nie wystarczy światowa presja na rządy poszczególnych państw i zmiany prawne. Potrzebne są działania, które zmienią relacje ekonomiczne. W Brazylii wprowadzono prawo, które miało ograniczać wycinkę lasów Amazonii. Wbrew przewidywaniom lasy nie przestały topnieć. Potrzebne są tereny uprawne pod uprawę roślin dla biopaliw, co ma związek z kryzysem paliwowym. Potrzebne są areały pod uprawę roślin i hodowlę bydła, co ma związek z kryzysem żywnościowym, spowodowanym wzrostem cen, które zostały zachwiane – warto to pamiętać – przez tzw. inwestorów z bogatej Północy.